Ukradł maszynę z budowy. Przejechał nią przez ogrodzenie, a potem kosił słupki na ulicy. Szarżującego pojazdem po chodniku, pijanego mężczyznę wyciągnęli zza kierownicy strażnicy miejscy.
Z soboty na niedzielę, kilka minut przed północą strażnicy miejscy przejeżdżający ulicą Młynarską zauważyli przed skrzyżowaniem z ulicą Wolską w Warszawie maszynę budowlaną, która sunęła… po chodniku. Na oczach funkcjonariuszy pojazd staranował słupek drogowy i jechał dalej. Strażnicy ruszyli w pościg i ujęli kierowcę kilkadziesiąt metrów dalej, gdy o mały włos nie wjechał w pamiątkowy kamień. Kierujący pojazdem mieszkaniec wyjaśnił, że do kradzieży maszyny namówił go kolega, któremu kierownik budowy miał zalegać z wypłatą. Funkcjonariusze ustalili, że kradzież pojazdu widział ochroniarz jednego z sąsiednich budynków. Zeznał, że pojazd „wyjechał z budowy wraz z ogrodzeniem”. Policjanci przetestowali sprawcę kradzieży pod kątem obecności w organizmie alkoholu. Miał go we krwi 2.5 promila (1.18 mg/l). Sprawcę „rajdu” przekazano policji.