1 lipca weszła w życie ustawa z 31 marca 2020 r. wprowadzająca po raz pierwszy w historii niepodległej Ukrainy możliwość sprzedaży gruntów rolnych przez ich właścicieli. Do końca 2023 r. ziemię będą mogły nabywać jedynie osoby fizyczne, po nie więcej niż 100 ha, natomiast od 1 stycznia 2024 r. prawo to otrzymają także zarejestrowane w kraju osoby prawne, a limit koncentracji zostanie podniesiony do 10 tys. ha
![]()
Obcokrajowcy oraz spółki, w których są oni udziałowcami, nie będą miały prawa kupować gruntów, chyba że zostanie na to wyrażona zgoda w ogólnokrajowym referendum. Rynek ma obejmować 27 mln ha ziem należących do ludności. Sprzedaż gruntów państwowych i komunalnych pozostanie zabroniona.
Otwarciu rynku ziemi sprzeciwia się zdecydowana większość społeczeństwa. Zgodnie z badaniem opublikowanym 2 czerwca br. wolnego obrotu gruntami rolnymi nie popierało 62% ankietowanych. Nastroje te próbowała wykorzystać Tymoszenko, zapowiadając przeprowadzenie referendum blokującego reformę, lecz jej inicjatywa została 11 czerwca odrzucona przez Centralną Komisję Wyborczą. Wydaje się, że kwestia rynku ziemi może doprowadzić do protestów tylko w przypadku, jeśli w najbliższych miesiącach zacznie dochodzić do rażących naruszeń na tym polu na szeroką skalę.
W dłuższej perspektywie wprowadzenie rynku ziemi powinno przynieść pozytywne zmiany dla ukraińskiego sektora rolnego, który w ostatnich latach stał się jedną z najważniejszych gałęzi gospodarki i głównym motorem eksportu (22,2 mld dolarów w 2020 r., co stanowiło 45% jego całości). Według różnych ocen pełna liberalizacja rynku od 2024 r. może przyczynić się do wzrostu PKB o 1,5–3%.
Fragment analizy.
Autor: Sławomir Matuszak
Źródło: Ośrodek Studiów Wschodnich im. Marka Karpia